Skip to content

Recent Articles

12
lis

01: 01
Skomentuj artykul

Marsz Niepodległości przeciw mainstreamowemu apartheidowi

Nie miałem okazji uczestniczyć w dzisiejszych „uroczystościach” obchodów 11 listopada i szczerze mówiąc trudno mi jest powiedzieć, jak wiele by to zmieniło dla mojej oceny wydarzeń, które miały miejsce w okolicach Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie. Jeśli dostałbym kamieniem w głowę ze stron rozwydrzonej antify, która ma na ustach komunistyczne hasła (nie rozumiejąc, co to znaczy sowiecki totalitaryzm) pewnie stanąłbym po stronie tzw. skrajnej prawicy. W przypadku, gdybym oberwał butelką w głowę od narodowców z pewnością mógłbym zwiększa sympatią spojrzeć na blokadę manifestacji. Myślę, że aktywne opowiedzenie się po ktorejś ze stron automatycznie ustawiało uczestników awantury w szeregu z jedną albo drugą opcją polityczną.

Dążenie do silnej polaryzacji światopoglądowej

Zwłaszcza, że czołowe polskie media lansują wyłącznie odpowiednią dla siebie wersję wydarzeń, przez co po pierwsze uniemożliwiają ludziom dojście, jak się naprawdę sprawy mają, a z drugiej strony elektryzują swoich oponentów  do bardziej radykalnych działań, niż ci ostatni mają zwykle w swojej naturze. W ten sposób towarzystwo dzieli się na lewaków i narodowców, chociaż sytuacja jest o wiele bardziej złożona. W marszu niepodległości uczestniczyły osoby, których raczej nikt nie podejrzewa o nawoływanie do przemocy, ale byli także tacy, którym ideologia rewolucyjna zrobiła wodę z mózgu.

Czy to oznacza, że wszystkich uczestników manifestacji można wrzucić do jednego czy drugiego worka – na przykład polskich patriotów do worka z ONR-owcami? Sądzę, że Gazeta Wyborcza, która promowała dość radykalną akcję przeciwko demonstrantom wysyłając na linie frontu obywatela Seweryna Blumsztajna – który skądinąd mógłby nam uprzejmie powiedzieć czy walczy z faszyzmem, czy ze wszystkimi, którzy nie hołdują jego oraz jego redakcyjnych mocodawców politycznej ideologii – robiła co mogła, abyśmy tak właśnie pomyśleli. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
11
lis

01: 42
Skomentuj artykul

„Zły Generał” Błasik

Nie znalem osobiście Generała Błasika, ani żadnych osób, które kiedykolwiek miały z nim styczność, więc nie mogę powiedzieć, jaki miał charakter – czy dominowały u niego pozytywne czy negatywne cechy charakteru. To, jakim był człowiekiem w relacjach interpersonalnych nie jest żadnym bezpośrednim argumentem w rozważaniach na temat jego udziału w lądowaniu i katastrofie pod Smoleńskiem. W sytuacjach krytycznych największy nawet tyran lub niekontaktowy gbur może zachować się na poziomie, a człowiek na co dzień kontaktowy, sympatyczny i uprzejmy, jak to się zwykło mawiać, mający „świętną prasę”, najzwyczajniej w świecie stchórzyć i stracić głowę. Wszystkie wątpliwie argumenty natury psychologicznej mają za zadanie rozbudzić wyobraźnię maluczkich i nakierować opinię publiczną na konkretny tor myślowy – uczynić z Błasika współsprawcę wypadku, zniszczyć jego godność i poszargać nazwisko uderzając rykoszetem w Lecha Kaczyńskiego. Nie ma moim zdaniem ani jednego konkretnego argumentu czy przesłanki, uzasadniającej przebieg wydarzeń sugerowany przez mainstreamowe media.

Bo Protasiuk kozaczył

Jest tak głównie dlatego, że archiwa są ciągle przed nami zamknięte, o czym przekonały się ostatnio rodziny ofiar, którym zabroniono kopiować dokumenty z prokuratury – skądinąd dokumenty te i tak są kroplą w morzu potrzeb, przynajmniej dla tych, dla których sprawa Smoleńska nie jest i długo nie będzie zamknięta. Dodatkowo brak aktywności czołowych polskich mediów, by zbadać inną teorię wydarzeń niż prorządowy i prorosyjski scenariusz „wypadku we mgle spowodowanego przez kozaczących pilotów” utrudnia dotarcie do prawdy. Media są bowiem w takich wypadkach kołem zamachowym śledztwa, ich brak aktywności oznacza, że wszystko się wlecze na niekorzyść dojścia do prawdy. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
11
lis

00: 40
Skomentuj artykul

Summer Blackout

Witam Serdecznie,

Jak wiadomo mój blog zaliczył kilkumiesięczny blackout. Przyczyniło się do tego kilka spraw osobistych, które nie pozwalały mi zajmować się kwestią, która na mój blog przyciągnęła Czytelników. Za wszystkie odwiedziny osób, dla których sprawa Smoleńska i to, co zrobiły z nią mainstreamowe media nie jest i nigdy nie będzie obojętna, bardzo dziękuję – miejmy nadzieję, że kiedyś dowiemy się prawdy.

Co będzie dalej z blogiem? Kilka dni temu uratowałem bazę danych przed anihilacją i odnowiłem hosting. Domena jest jeszcze bardzo młoda. Z moim czasem? Różnie. Zorientowałem się, że prowadzenie bloga to nie przelewki, kilka dni, tygodni opóźnień i trudno wrócić do Czytelników i pisania, trudno potem się z tego tłumaczyć, swoje sprawy idą własnym torem. Obowiązków przybywa… Ale dość, nie ma co się dalej tłumaczyć.

Blog żyje i mam nadzieję, że rozkwitnie znowu.

Obecnie poza moimi obowiązkami zadowowymi, których jest naprawdę sporo, interesuję się tematami, które w końcu znajdują związek ze sprawą Smoleńską. Czytam, co tylko wpadnie mi w ręce, w Internecie, w prasie, i zastanawiam się:

Kto do cholery ma w tym kraju władzę?

Tym będzie sie zajmować mój blog. Jak to wszystko zostanie zorganizowane? Jeszcze nie wiem. Ale usilnie nad tym dumam.

Do usłyszenia.

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
6
lip

13: 01
Skomentuj artykul

Niewygodne zeznania załogi Jaka-40

Kontrola lotów na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj najprawdopodobniej podawała pilotom polskiego samolotu błędne dane – zezwolenie na zejście do 50 metrów mogło narazić polski samolot na katastrofę. Jest to jedna z przesłanek hipotezy, że wypadek prezydenckiego tupolewa nie był związany ze złą pogodą i błędem polskich pilotów. Na upublicznienie fragmentu zeznań pilotów Jaka-40, prokuratura wojskowa zareagowała groźbą pociągnięcia do odpowiedzialności karnej autorów przecieku. Czy ma do tego prawo i czego obawia się polski rząd?

Należy zatem zadać pytanie: czy nielegalne ma być upublicznienie zeznań czy samo zadanie takiego pytania technikowi pokładowemu i uzyskanie od niego odpowiedzi?

W pierwszym przypadku nie mam specjalnych wątpliwości – upublicznianie materiałów z prokuratury kwalifikuje się jako poważne wykroczenie przeciwko prawu, choć osoba, która je ujawniła mogła działać pod wpływem wyższej konieczności – na przykład zapobieżenia matactwom.

W drugim przypadku chodzi o zadanie, poza postępowaniem prokuratorskim, zwykłego pytania załodze Jaka-40: jaką wysokość słyszeli na nasłuchu? Czyżby każda  informacja zdobyta legalną drogą mówiąca, że kontrolerzy lotów mogli posłać na pewną śmierć polską delegację została a priori objęta klauzulą ściśle tajne? W takim razie warto się zastanowić czy żyjemy w demokratycznym państwie prawa. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
6
lip

12: 34
Skomentuj artykul

Technik Jaka-40 potwierdza – wieża zaleciła zejść do 50m.

Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka 40, który wylądował 10 kwietnia w Smoleńsku, potwierdził w rozmowie z TVN24, że kontroler z wieży w Smoleńsku zalecił załodze prezydenckiego Tupolewa zejście do wysokości 50 m. Informację o zeznaniach pilota Jaka, który ujawnił treść komendy, podała „Gazeta Polska”.

Muś twierdzi, że słyszał, jak wieża podała pilotom liczbę „50” jako wysokość bezpiecznego zejścia samolotu. Pamięta też, że rosyjski Ił, który próbował lądować tuż przed Tu-154, również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia” – i to podczas pierwszego i drugiego podejścia do lądowania. W przypadku polskiego Tu-154 – rosyjski kontroler wypowiedział komendę o 50 metrach, gdy drugi pilot Tu-154, Robert Grzywna, podał na wysokości 80–70 metrów komendę: „odchodzimy”.

To dowodzi, że wieża kontrolna w Smoleńsku kierowała prezydencką maszynę do zderzenia z ziemią. Kontrolerzy na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj wiedzieli, że polski samolot był na fałszywej ścieżce schodzenia – był kierowany wprost w dolinę, głęboką na 60 metrów. Widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów. Zejście polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się doliny. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
5
lip

23: 24
Skomentuj artykul

Czy Lech Kaczyński ma krew na rękach?

24 godziny nie minęły od zwycięstwa Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich, a już jego partyjny kumpel Janusz Palikot sprawdza, jak daleko może się posunąć w swojej bezczelności. Myślę, że nie chodzi tylko o ‘neoubecką’ taktykę politycznej rozgrywki, czego Palikota świetnie nauczono. Wydaje się, że mamy do czynienia z bezkarnością – polski rząd zawłaszcza dowody w sprawie Smoleńska i pozwala jednemu z liderów koalicji rządzącej pomawiać tragicznie zmarłego prezydenta RP.

Nie chce się na ten moment angażować w dyskusję, jaki elektorat chce pozyskać Platforma Obywatelska – sytuacja klaruje się na naszych oczach, więc każdy może wyciągnąć sobie wnioski sam. Wolę zająć się meritum. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
25
cze

21: 58
Skomentuj artykul

Rosjanie, Rosja i Putin, to trzy różne sprawy

Obecna niechęć polskiego narodu do Rosjan wynika tylko i wyłącznie z jednej kwestii – obawiamy się, że czasy represji związanych z rosyjską agresją na nasz kraj mogłyby się kiedyś powtórzyć. Toteż niektórzy mają się na baczności mówiąc, że „Ruskim wierzyć nie można”, choć oczywiście pewną rolę gra również to, że Rosjanie nie do końca zadają sobie sprawę, jak zaszkodzili naszemu krajowi.

Nie mamy wielu powodów do nienawiści wobec Rosjan

Tę ostatnią kwestię jesteśmy w stanie „rozliczyć” najprędzej – na poglądy szarego obywatela nie wpływa on sam, ale kształtujące go otoczenie polityczne. Nie mylmy pojęć – mam na myśli definicję polityki, jako zbioru idei, które łączą społeczność w jedną wspólnotę, kierującą się wspólnymi celami, w przeciwieństwie do niby-politycznych rozgrywek partyjnych.

Politykę w Rosji najpierw kształtowało samodierżawie, a następnie totalitaryzm sowiecki. Po takich przejściach – uwzględniając w dodatku specyfikę „rosyjskiego ducha indywidualnego” mającego silnie mocarstwowe zapędy – trudno jest społeczeństwu rosyjskiemu rozliczyć się ze zbrodni, jakich dopuszczali się ich przodkowie. Nie jest tajemnicą, że w katowniach stalinowskich zginął kwiat rosyjskiej inteligencji i miliony Bogu ducha winnych szarych obywateli, którzy musieli „wyrobić” statystykę sowieckich eksterminacji. Na ten temat w Rosji wciąż się milczy. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
25
cze

20: 21
Skomentuj artykul

Rosjanie mieszają w zeznaniach i chcą zezłomować Tupolewa

Do czego doprowadza bierność wobec Rosjan i wmawianie nam, że chodzi o nową twarz polityki zagranicznej, która oznacza zrozumienie dla interesów naszego potężnego sąsiada? Do tego, że na naszych oczach szykuje się niszczenie dowodów – tych, które w ogóle mieliśmy szansę przejąć. Rosjanie bowiem chcą przetopić Tupolewa na „surówkę”, a zeznania kontrolerów wierzy lotów lotniska pod Smoleńskiem są niespójne (być może wciąż są zmieniane).

Dla śledztwa dowody rzeczowe i przesłuchania świadków katastrofy, a także wszystkich tych, którzy hipotetycznie mogli mieć wpływ na losy tragicznego wypadku, są fundamentalne. Bez tego nie będzie można nawet przeprowadzić procedur wyjaśniających i wielu działań polegających na odtworzeniu momentu wypadku i całego przebiegu katastrofy, co być może doprowadziłoby określone osoby na salę sądową. Jest skandalem, że polski rząd biernie się przygląda, jak łamane są międzynarodowe standardy.

Rosjanie od kilku tygodni próbują przejąć wrak samolotu - liczą, że ich bezczelność zostanie ciepło przyjęta przez polskie władze. Do czego miałby przydać nam się bezwartościowy wrak, skoro komisja MAK jasno określiła przyczyny wypadku, jako niezależne od działań osób trzecich? Najprawdopodobniej rosyjskie służby specjalne i tak ingerowały w dowody rzeczowe – zniknął kadłub, zniknęły telefony satelitarne, a prywatne telefony ofiar były długo w posiadaniu Rosjan. To, co można było ukryć bez niszczenia całej konstrukcji samolotu za pewne zostało już zrobione. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
22
cze

11: 58
Skomentuj artykul

Blog jest spamowany, komentowanie dostępne tylko dla zarejestrowanych

Z przykrością muszę poinformować was, że komentowanie wpisów od tej pory będzie wymagało zalogowania – do odwołania. Blog jest spamowany, muszę zainstalować nowe filtry i być może system autoryzacji użytkowników odporny na roboty. Chwilowo najlepszym rozwiązaniem będzie wyłączenie komentarzy dla gości.

Przepraszam za uniedogodnienia.

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com
20
cze

18: 38
Skomentuj artykul

Jak zabijają rosyjskie i polskie służby specjalne

Przy okazji wydarzeń związanych z Katastrofą pod Smoleńskiem należy przypomnieć sylwetkę Marka Karpia, dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, który został zamordowany w 2004r. najprawdopodobniej przez agentów wywiadu – nie wiadomo czy rosyjskiego czy polskiego. W każdym bądź razie sprawa ma charakter dwustronny – polscy i rosyjscy „partnerzy” spotykali się niedaleko Hajnówki, w tajnym ośrodku GRU. Niejawne rozmowy prowadzone przez rosyjski wywiad, polską prokuraturę oraz przedstawicieli przemysłu paliwowego stały się zagrożone w momencie, gdy Marek Karp w wyniku prowadzonych badań o charakterze naukowym natknął się na ośrodek wywiadowczy GRU po stronie białoruskiej, niedaleko granicy z Polską.

Marek Karp – przynajmniej teoretycznie – zajmował się tak zwanym białym wywiadem, czyli działaniami śledczymi, które prowadzi się na podstawie oficjalnie dostępnych informacji. Tego rodzaju prace można wykonywać w celach naukowych lub hobbystycznych. Nie jest także wykluczone, że Marek Karp mógł od pewnego momentu pracować dla polskich służb specjalnych, a przynajmniej tej ich części, która starała się być niezależna od WSI i wpływów rosyjskiej agentury. Nie trzeba dodawać, że postacią numer jeden (przynajmniej jeśli chodzi o media) w antysowieckim (nie mylić z antyrosyjskim w znaczeniu jakichś tam narodowych sporów) kontrwywiadzie był Zbigniew Wasserman, po którego śmierci wiele agenturalnych środowisk odetchnęło z ulgą. Czytaj wiecej…Read more

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com