Wywiad USA współpracował z nazistami? Wiemy to od lat 80
Dzisiejsze media mainstreamowe rozpisują się na temat współpracy wywiadu USA z nazistami. Cytując za amerykańskim dziennikiem New York Times przywoływana jest postać Reinhalda Gehlena, który na polecenie Amerykanów stworzył w dawnej Republice Federalnej Niemiec organizację wywiadowczą mającą za cel przeprowadzać rozpoznanie na terenie Związku Radzieckiego. Mowa także jest o „Operacji Spinacz” polegającej na przejęciu przez Amerykanów niemieckich naukowców, wśród których część stanowili czynni oraz ideowi naziści.
Operacja PaperClip
Od lat 80′ dwudziestego wieku lub jeszcze wcześniej mówi się o faktach historycznych dotyczących wcielenia nazistów do siatki wywiadu amerykańskiego bądź do firm zbrojeniowych. Część z deportowanych naukowców „Operacji Spinacz” to szeregowi członkowie SS lub NDSAP, którzy mieli wybór – przyjąć legitymację partyjną lub nigdy nie prowadzić badań naukowych bądź skończyć w obozie pracy. Problematyczne jest to, że wywiad amerykański wziął wszystkich bez wyjątku ze względu dla swoich doraźnych interesów. Przy „imporcie” nazistów nie liczyły się względy etyczne. Skądinąd polscy i światowi historycy nie ukrywają tego faktu – jest to jedna z plam na honorze historii Stanów Zjednoczonych. Read more
Graś oskarża opozycję o zdradę stanu
Alergiczna reakcja Pawła Grasia na pomysł dwójki polityków opozycyjnych – Anny Fotygi oraz Antoniego Macierewicza, by „poskarżyć się” amerykańskim kongresmanom z partii republikańskiej na sposób prowadzenia przez Polskę śledztwa przy wyjaśnianiu Katastrofy pod Smoleńskiem – daje dużo do myślenia. Dlaczego rzecznik rządu tak się wściekł, gdy usłyszał, że szykowana jest apelacja w tej sprawie?
Graś natychmiast, gdy dowiedział się o sprawie pobiegł do redakcji „zaprzyjaźnionych mediów” (źródłosłów oryginalny: Andrzej Wajda), aby dać nieskrępowany upust swojej wściekłości i stwierdził, że tego rodzaju działania ocierają się o zdradę. Jaką zdradę miał na myśli Graś i wtórujący mu politycy? Najprawdopodobniej chodzi o zdradę stanu.
Pomieszanie pojęć
W tym momencie Minister Graś mocno przesadził, bo zdrada stanu to próba siłowego zamachu na legalne władze państwowe lub ustrój Rzeczypospolitej. Nie ma mowy o żadnej zdradzie w momencie, gdy grupa opozycyjnych posłów – na dodatek działających w komisjach sejmowych – usilnie dąży do wyjaśnienia nieprawidłowości w śledztwie, które na dodatek mogą się okazać przejawem… zdrady stanu, jeśli okaże się, że Katastrofa pod Smoleńskiem nie była zwykłym wypadkiem lotniczym. Tego rodzaju hipoteza wprawia całą Platformę Obywatelską we wściekłość o „przyjaciołach z Rosji” już nie wspominając. Read more
Problem z Kukizem
W „Marszu Niepodległości” zorganizowanym przez środowiska prawicowe i radykalną bojówkę nacjonalistyczną ONR wziął udział Paweł Kukiz. Osoba znanego muzyka rockowego, który miał swego czasu nie lada dokonania na polskiej scenie muzycznej jest od tej pory pewnym problemem dla mainstreamowych mediów. Wszyscy tak zwani „postępowo myślący” zadają sobie pytanie, jak to się stało, że Kukiz wziął udział w marszu spadkobierców Hitlera? Faktycznie, biorąc pod uwagę same relacje Onetu i Gazety.pl wybryk Kukiza musi być niechybnie uznany za co najmniej chwilową utratę zmysłów – może został on zahipnotyzowany przez złe moce z PISu, a może Ojciec Rydzyk odprawił czarną mszę i zdołał przejąć świadomość polskiego rockmana posyłając go w sam środek faszystowskiej zadymy, jako jednego z głównych organizatorów tego „żenującego spektaklu”?
Kukiz opętany
Będzie ciężko utrzymywać, że Kukiz jest sterowany przez Złego Ducha, choć i to spindoktorzy z TVNu daliby radę uczynić – wszak mają duże doświadczenie na polu propagandy, a przecież lemingi nie myślą – twardemu elektoratowi PO można naprawdę wcisnąć każdy kit. Nawet, że czarne msze i egzorcyzmy czasami jednak istnieją, tylko „nasi” muszą je kontrolować. Jeśli wyborcy partii Tuska z uśmiechami na ustach przyjmą 25% VATu dla „dobra Ojczyzny”, nie powinni mieć problemów z wiarą w siły pozagrobowe. Read more
Technik Jaka-40 potwierdza – wieża zaleciła zejść do 50m.
Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka 40, który wylądował 10 kwietnia w Smoleńsku, potwierdził w rozmowie z TVN24, że kontroler z wieży w Smoleńsku zalecił załodze prezydenckiego Tupolewa zejście do wysokości 50 m. Informację o zeznaniach pilota Jaka, który ujawnił treść komendy, podała „Gazeta Polska”.
Muś twierdzi, że słyszał, jak wieża podała pilotom liczbę „50” jako wysokość bezpiecznego zejścia samolotu. Pamięta też, że rosyjski Ił, który próbował lądować tuż przed Tu-154, również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia” – i to podczas pierwszego i drugiego podejścia do lądowania. W przypadku polskiego Tu-154 – rosyjski kontroler wypowiedział komendę o 50 metrach, gdy drugi pilot Tu-154, Robert Grzywna, podał na wysokości 80–70 metrów komendę: „odchodzimy”.
To dowodzi, że wieża kontrolna w Smoleńsku kierowała prezydencką maszynę do zderzenia z ziemią. Kontrolerzy na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj wiedzieli, że polski samolot był na fałszywej ścieżce schodzenia – był kierowany wprost w dolinę, głęboką na 60 metrów. Widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów. Zejście polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się doliny. Read more
Rosjanie mieszają w zeznaniach i chcą zezłomować Tupolewa
Do czego doprowadza bierność wobec Rosjan i wmawianie nam, że chodzi o nową twarz polityki zagranicznej, która oznacza zrozumienie dla interesów naszego potężnego sąsiada? Do tego, że na naszych oczach szykuje się niszczenie dowodów – tych, które w ogóle mieliśmy szansę przejąć. Rosjanie bowiem chcą przetopić Tupolewa na „surówkę”, a zeznania kontrolerów wierzy lotów lotniska pod Smoleńskiem są niespójne (być może wciąż są zmieniane).
Dla śledztwa dowody rzeczowe i przesłuchania świadków katastrofy, a także wszystkich tych, którzy hipotetycznie mogli mieć wpływ na losy tragicznego wypadku, są fundamentalne. Bez tego nie będzie można nawet przeprowadzić procedur wyjaśniających i wielu działań polegających na odtworzeniu momentu wypadku i całego przebiegu katastrofy, co być może doprowadziłoby określone osoby na salę sądową. Jest skandalem, że polski rząd biernie się przygląda, jak łamane są międzynarodowe standardy.
Rosjanie od kilku tygodni próbują przejąć wrak samolotu - liczą, że ich bezczelność zostanie ciepło przyjęta przez polskie władze. Do czego miałby przydać nam się bezwartościowy wrak, skoro komisja MAK jasno określiła przyczyny wypadku, jako niezależne od działań osób trzecich? Najprawdopodobniej rosyjskie służby specjalne i tak ingerowały w dowody rzeczowe – zniknął kadłub, zniknęły telefony satelitarne, a prywatne telefony ofiar były długo w posiadaniu Rosjan. To, co można było ukryć bez niszczenia całej konstrukcji samolotu za pewne zostało już zrobione. Read more
16 sekund nagrań czarnych skrzynek brakuje. Miller koryguje w pośpiechu….
16 sekund brakowało w pierwszym nagraniu z czarnych skrzynek tupolewa, które przekazali Rosjanie. Polscy prokuratorzy podejrzewali nawet, że strona rosyjska mogła manipulować nagraniami. Wpadli na to porównując stenogram rozmów z nagraniem audio z kokpitu Tu-154.
Według RMF FM, to właśnie po te 16 sekund poleciał pilnie do Moskwy w zeszłym tygodniu minister Jerzy Miller. Ich brak wykryli polscy eksperci, którzy odsłuchiwali nagrania i porównywali je ze stenogramem rozmów.
Właśnie wtedy śledczy prowadzący polskie śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy Tu-154 koło Smoleńska zaczęli podejrzewać, że Rosjanie mogli przemontować nagranie. Pachniało wielkim skandalem. Ale zaalarmowany Jerzy Miller skontaktował się z szefową Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Read more
Rosyjscy kontrolerzy lotów byli pijani?
Problem alkoholu w Rosji jest znaczący. Rosjanie piją zdecydowanie za dużo alkoholu – jest to w ich przypadku choroba narodowa. W kraju, którego obywatele spożywają nadmierne jego ilości przekłada się to na duże spożycie w miejscu pracy – szczególnie dotknięta jest tym robotnicza część społeczeństwa: pracownicy fizyczni, kolejarze, urzędnicy niższego szczebla administracji publicznej, wojskowi , itp. W tego rodzaju branżach jest mała kontrola zwierzchników, przymykanie oka na zjawisko, którego rzekomo nie da się wyplenić, a także pogląd, że dobry pracownik lubi wypić. Zjawisko iście patologiczne. Polska także ma w tej materii niemałe osiągnięcia.
Przyjrzymy się wieży kontroli lotów Smoleńsk-Siewiernyj: jest to zwykły barak, chyba już go widzieliście na zdjęciach. Idealne miejsce by się napić gorzkiej żołądkowej – pewnie jest tam dość nudno, a sama obsługa naziemna nie należy do elity wsparcia naziemnego lotniska (to moje podejrzenia) Read more
Tomasza Sakiewicza teoria spiskowa
Co i kogo mogło tak zdeterminować, żeby mógł spowodować tragedię? Nie wierzę, żeby w Polsce znalazły się jakieś poważne czynniki polityczne, które by tego chciały. Niestety poza Polską jest ich sporo.
Nie znam ostatecznych przyczyn katastrofy w Smoleńsku. Nie mam stuprocentowej pewności, czy mamy do czynienia z zamachem czy zbiegiem wręcz nieprawdopodobnych przypadków. Po dwóch miesiącach jednak w głowie ułożył mi się ciąg logicznych wydarzeń, który zaczyna nie najgorzej pasować do różnych faktów dotychczas rozsypanych jak stłuczony witraż. Z zebranych puzzli nie da się odtworzyć pełnego obrazu ani każdej minuty przed katastrofą. Wiele jednak pasuje i ten obraz, przerażający również mnie, zaczynam widzieć coraz wyraźniej.
Dlaczego piloci z tak dużą pewnością wlecieli w jar? Mogli się pomylić co do wysokości, ale zeszli również z kierunku lotu. Tak jakby lecieli w inne miejsce znajdujące się kilkaset metrów bliżej i trochę obok.
Rozmawiałem z wieloma ekspertami. Jeden zwrócił mi uwagę na to, co działo się 6,5 sekundy przed zetknięciem samolotu z drzewami. W stenogramach przekazanych przez Rosjan, o ile można wierzyć temu zapisowi, jest potwierdzenie minięcia radiolatarni. Samolot w tym czasie powinien przelecieć, do zetknięcia z drzewami, ok. 300 m. Drzewa zaczyna kosić 1100 m od pasa. Jeżeli wierzyć stenogramowi, leciał nie ok. 200 km na godz., lecz 70 km. Absurd. Jeżeli więc odebrał sygnał, to nie w miejscu, gdzie powinna być radiolatarnia, lecz kilkaset metrów wcześniej. Czemu? Read more
Drugą osobą w kokpicie był Mariusz Kazana
„Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić”. „Wkurzy się, jeśli jeszcze…”. „No to mamy problem”. Kto wypowiedział te słowa w kokpicie tupolewa, gdy okazało się, że maszyna może nie wylądować pod Smoleńskiem? Według PAP drugą postronną osobą w kabinie pilotów był Mariusz Kazana.
Drugą osobą, która weszła do kokpitu prezydenckiego samolotu i której głos zarejestrowała czarna skrzynka, był Mariusz Kazana – twierdzi Polska Agencja Prasowa. PAP powołuje się na „źródło w Moskwie, znające kulisy badania okoliczności katastrofy polskiego tupolewa pod Smoleńskiem”.
Według rozmówcy PAP, głos Mariusza Kazany – dyrektora protokołu dyplomatycznego resortu spraw zagranicznych – został zidentyfikowany na 100 procent . To samo źródło twierdzi, że – wbrew wcześniejszym przypuszczeniom – za sterami prezydenckiej maszyny nie usiadł generał Andrzej Błasik, dowódca Sił Powietrznych. Read more
Co spodowało zerwanie linii energetycznej w Smoleńsku?
Coraz więcej Czytelników zwraca uwagę, że analiza stenogramów nie jest wcale taka bezwartościowa, na jaką wygląda na pierwszy rzut oka. Oczywiście Rosjanie mogli wstawić do stenogramów, cokolwiek tylko by chcieli – nawet dowcip o Polaku, Rusku i Niemcu. Póki nie mamy nagrań nie jesteśmy w stanie określić, co jest prawdziwym elementem stenogramu, a co nie.
Mówiąc poważnie Rosjanie mają duże pole do popisu. Niewygodne informacje ukryją pod komunikatem „wypowiedź nieczytelna” lub przez przypadek ją pominą. W ten sposób ze stenogramu mogły zniknąć bardzo ważne jego części. Nie wiemy wszakże czy w ogóle ujrzymy oryginalne taśmy. Długa ku temu droga. Natomiast rosyjscy śledczy nie połapali się do końca, na które fragmenty rozmów polska opinia publiczna zwróci szczególną uwagę – pewnie wiele wypowiedzi wydawało im się (Rosjanom) bez znaczenia. Skądinąd jasne jest, że nie mogli usunąć całego zapisu – coś przecież musimy czytać. Read more




