System TAWS bez map terenu
Przy okazji raportu MAK dowiedzieliśmy się, że TAWS nie miał map terenu. Wniosek jest jednoznaczny: piloci nie mieli do dyspozycji kluczowego systemu naprowadzania, z którym teoretycznie nie da się rozbić. Brak map dla TAWS oznaczał, że samolot nie spełniał światowych standardów wyposażenia i bezpieczeństwa. Co więcej, skoro TAWS nie miał map komenda PULL-UP nie miała priorytetowego znaczenia dla pilotów – być może byli „zaprogramowani” na ignorowanie ostrzeżeń TAWS. Z resztą, na co one mogłyby się przydać? Wycie alarmu TAWS rozpoczęło się, gdy samolot był już na tyle blisko ziemi, że czujniki systemu mogły wysłać wiązkę kontrolną, jak blisko jest ziemia lub odczytać informacje z innych urządzeń pokładowych. Wcześniej samolot poruszał się w przestrzeni powietrznej zdefiniowanej za pomocą nic nie mówiących, suchych parametrów położenia geograficznego.
Pytań jest kilka: kto odpowiada za brak map? Polacy, Amerykanie? Rosjanie? Czemu nikt tego nie weryfikuje? Może ktoś wkalkulował brak map zanim samolot wystartował?
W kwietniu 2010 próbowałem tą sprawą zainteresować Polsat News i RMF.fm – nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Jak w wielu innych sprawach zresztą, gdy tylko na blogerach i niezależnych dziennikarzach może polegać opinia publiczna.




