Skip to content

20 listopada 2010

Generał Błasik nie siedział za sterami

Podczas konferencji prasowej Prokuratury Wojskowej płk. Ireneusz Szeląg przekazał dziennikarzom ustalenia śledczych – Generał Błasik nie siedział za sterami prezydenckiej maszyny. Najprawdopodobniej mamy więc do czynienia z świadomą akcją propagandową czołowych polskich mediów, mającą na celu nie tylko zdyskredytowanie Błasika, ale przede wszystkim odwrócenie uwagi opinii publicznej od istotnych elementów śledztwa. Początkowo nie było żadnych dowodów na obecność Błasika w fotelach pilotów – teraz są dowody potwierdzające wersję, że nie siedział on za sterami. „Akcja z Błasikiem” została po prostu sfingowana, a jej źródło miało miejsce w rosyjskich mediach – na odległość śmierdzi to działaniami rosyjskich służb, które na szeroką skalę wykorzystują media dla swoich celów.

Logicznie rzecz biorąc Błasik miałby jeden istotny powód przejąć stery Tupolewa, choć jak wiemy tego nie zrobił. Takim powodem mogła być pomoc pilotom w trudnej sytuacji – jak trudna była to sytuacja? Poza faktem, że doprowadziła do śmiertelnego wypadku nie wiele o niej wiadomo. Być może Błasik mógł znaleźć się kabinie pilotów zaniepokojony wydarzeniami na pokładzie. Oznaczałoby, że miałby na tyle „dużo” czasu, by przebiec ze swojej salonki do kabiny pilotów. Druga ewentualność, to obecność Błasika w kabinie pilotów od pewnego momentu, aż do samego końca. Ten wątek także nie jest jasny, bo nie dane nam było zapoznać się z nagraniami głosów z kabiny pilotów, a stenogramy – pomijając fakt ich praktycznej bezużyteczności (Rosjanie mogli wpisać do stenogramów, co chcieli i tak się stało; przykładem może być zerwanie linii wysokiego napięcia na wysokości 400 metrów) – nie pozwalając jednoznacznie stwierdzić, co dokładnie robiły w kabinie pilotów osoby spoza ścisłego składu załogi.

Rozpętana w mainstreamowych mediach akcja propagandowa skazująca Błasika na rolę „nieodpowiedzialnego oszołoma” została zaaranżowana albo przez osoby zupełnie niepoważne i kierujące się zła wolą, albo na zamówienie. Przynęta częściowo chwyciła, bo duża cześć Internautów powtarzała jak mantrę wersję z generałem „bawiącym się” prezydenckim samolotem niczym konsolą PlayStation. Świadczy to także o ograniczoności tych ostatnich oraz braku elementarnego morale – wersja z Błasikiem za sterami była od początku małowiarygodna, sugerowała ukartowaną akcję propagandową, a nade wszystko skutecznie odciągała sporą część opinii publicznej od innych wątków śledztwa. Jest absolutnie niedopuszczalnym wzorem osobowym jednostronne oskarżanie kogokolwiek bez istotnych dowodów.

Sprawa z Błasikiem pokazuje, że w czołowych polskich mediach w sprawie Smoleńska nie mamy do czynienia z rzetelnym dziennikarstwem. Ba, nie ma w tym dziennikarstwa w ogóle, jest tylko pogardliwe powtarzanie co bardziej chwytliwych i obrazoburczych (w sensie oskarżającym osoby nieżyjące i ich rodziny) plotek i pogłosek.

Dzisiejsze informację rzucają cień na inne pseudofakty ze Smoleńska, między innymi wersję z „kozaczącym” Protasiukiem, która obok historii ze „Złym Generałem” za sterami inspirowała puste umysły i prawdopodobnie okaże się nic nie wartą zagrywką propagandową. Polskie pseudomedia poniosły dzisiaj porażkę, którą adekwatnie do jej rangi wyciszyły. Konsumenci tego typu gazet i portali powinni się mocno zastanowić nad swoim codziennym „jadłospisem”, bo wciągają niestrawny kit myśląc, że konsumują świetne danie.

Podziel się artykułem:
  • Wykop
  • Facebook
  • Twitter
  • Grono.net
  • Blip
  • LinkedIn
  • Śledzik
  • Blogger.com

Share your thoughts, post a comment.

You must be logged in to post a comment.

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera