Czy Komorowski zyskuje elektorat negatywny przez Smoleńsk?
Uważam, że w przypadku Jarosława Kaczyńskiego są dwa główne źródła pozyskania nowych wyborców. Pierwszy, to elektorat niezdecydowany a drugi – niedoszli wyborcy Komorowskiego, którzy przeszli na strone jego kontrakdydata po wydarzeniach katastrofy pod Smoleńskiem, sfrustrowani stylem prowadzenia śledztwa w sprawie wypadku z 10 kwietnia, za które odpowiada polityczne zaplecze marszałka sejmu.
W ten sposób rysuje się zaskakująca sytuacja na scenie politycznej – kandydat koalicji rządzącej, której do tej pory ufała więcej jak połowa polskiego społeczeństwa ma silny elektorat negatywny, który bezlitośnie punktuje jego wpadki w kampanii wyborczej, a sztab kandydata PO psuje wszystko, co tylko można zepsuć. Do tej pory to bracia Kaczyńscy byli akatowani przez osoby niezadowolone z ich uczestnictwa w życiu publicznym. Obecniet to Bronek „Error’ Komorowski, któremu żona podstawia pod nos zupę, a sztabowcy w ostatniej chwili podsuwają notki z Wikipedii, żeby się douczył czym jest rada, którą premier Tusk polecił na prędce powołać, staje się w wielu kręgach osobą znienawidzoną
Obydwie wyżej wymienione grupy – niezdecydowanych i niechętnych Komorowskiemu – nalezą do wspólnego zbioru osób o tak zwanych poglądach utajonych. Żelazny elektorat Kaczyńskiego i beton partyjny, który będzie popierał marszałka sejmu nie zmienią zdania. Ale fluktuacje w zbiorze „poglądów utajonych” mogą mieć nie mniejszą siłę oddziaływania niż obóz niezcedydowany, który do ostatniej chwili czeka z wrzuceniem kartki do urny wyborczej.




