Autor amatorskiego filmu – Andriej Mendierej – nie został zabity
Jak donoszą Wolne Media:
„Po wczorajszej wiadomości skontaktowaliśmy się za pomocą Forum Smoleńsk z osobą, która twierdzi, że autorem filmu jest jeden z pracowników centrum samochodowego znajdującego się nieopodal miejsca katastrofy (pewnie dlatego tak szybko się tam znalazł).
Użytkownik Aml pisze w odpowiedzi, że autor filmu żyje do dziś i nic mu się nie stało.
Sprawa jest więc wyjaśniona, a informacja o śmierci Andrieja Mendiereja okazuje się internetową plotką, którą niniejszym dementujemy. Wszystkich, którzy zostali wprowadzeni w błąd, przepraszamy i pragniemy zwrócić uwagę, że dzięki naszym działaniom sprawa została szybko wyjaśniona.” (Źródło: WolneMedia)
I teraz swobodnie rzucone pytanie: Jak długo polska prokuratura będzie zwlekać z przesłuchiwaniem świadka katastrofy i jednocześnie autora najbardziej rozchwytywanego filmiki dokumentalnego w Polsce? Chciałbym wiedzieć czy ten człowiek istnieje oraz czy widział to, co my widzimy na jego filmie. Poza tym jeśli rewelacje, które sugeruje nagranie się by potwierdziły, Andriej Mendierej byłby w dużym niebezpieczeństwie. Więc trzeba się spieszyć….
Swoją drogą, to bezprecedensowe, że redaktorzy niewielkiego, w porównaniu do mediów mainstreamowych, portalu, są w stanie ustalić parę ważnych konkretów a TVN, Gazeta, Polsat i oczywiście polscy śledczy, nie pisnęli nawet słowem na ten temat. Takie mamy media, takie mamy gazety (za które płacimy). Żenujące.
(Herodot)




