Głos piątej osoby spoza załogi w kabinie pilotów Tu-154
Ogólnopolskie media donoszą, że na rejestratorze jednej z czarnych skrzynek nagrał się głos piątej osoby. Załoga Tu-154 składała się z dwóch pilotów, nawigatora i mechanika. Piąty głos mógł należeć do kogoś z obsługi samolotu lub jednego z pasażerów. Do kogo należał ten głos?
„Czy do kokpitu weszła stewardessa, czy któryś z pasażerów? Na to pytanie na razie nie ma odpowiedzi. Ale pewne jest, że oprócz głosów czterech członków załogi, na rejestratorach nagrał się też głos piątej osoby – ujawnia RMF FM, powołując się na informatora z kręgu prokuratury.
Rozgłośnia dowiedziała się też nieoficjalnie, że czarne skrzynki Tu-154 zarejestrowały też włączenie się wszystkich systemów alarmowych. To oznacza, że pilot powinien o wiele wcześniej zacząć próbować podnosić maszynę i nie lądować już w Smoleńsku.
Na rejestratorach nagrały się też ostrzeżenia pilotów Jaka-40, który lądował godzinę wcześniej w Smoleńsku. Według RMF FM, załoga Jaka w bardzo ostrych słowach dałą do zrozumienia, że tupolew nie powinien w żadnym wypadku lądować, bo warunki były fatalne.” (Źródło: DGP )
Z pewnością informacja ta działa na wyobraźnię – dużo osób wyobraziło sobie prezydenta Kaczyńskiego, który wchodzi do kabiny pilotów i rozkazuje lądować. Myślę, że dlatego podano ją do wiadomości publicznej.
A teraz ja mam pytanie: dlaczego nie mamy oryginalnego nagrania z czarnej skrzynki? Dlaczego duża część Polaków tak bardzo chce winy Lecha Kaczyńskiego, że wystarczy im powiedzieć, że znaleziono na niego „haka” i wystarczy? Przecież właśnie dlatego puszczane są takie publikacje.
Spróbujmy na rozsądek. Zakładając, że Lech Kaczyński sprowokowałby lądowanie czy nie byłoby logiczne, żebyśmy dostali te dowody w przeciągu doby łącznie ze wszystkimi ciałami i elementami rozbitego samolotu? Zdecydowanie tak. Co więcej, uważałbym, że nagranie strzeżone byłoby dzień i noc przez ludzi będących obecnie przy władzy, żeby nikt nie wyciął z czarnej skrzynki nawet jednej sekundy.
A tymczasem pod 3 tygodniach ukrywania wszystkiego przed opinią publiczną, otrzymujemy informację, że śledczy odkryli jakiś głos w kabinie pilotów. Wygląda na to, że robią wszystko, żeby zatrzeć ślady i pokazać jedynie alibi!
Nawet, gdybym bardzo wierzył w teorię o zmuszeniu do lądowania pilota przez prezydenta Kaczyńskiego i tak chciałbym dostać wszystkie dowody, materiały i zeznania. Nawet te, które pozornie nie są związane ze sprawą. Karol Darwin zapisywał w notatkach wszystko, co nie pasuje do jego teorii.
Mam pytania do prokuratury: jak to jest, że nagle słychać nagrania z kabiny pilotów mimo, że utrzymywaliście, że to niemożliwie. Jak to się dzieje, że macie czarne skrzynki, skoro mówicie że ich nie macie? I w ogóle na jakim materiale bazują prokuratorzy? Czy ktoś poniesie konsekwencje skandalicznego zachowania, polegającego na ukrywaniu przed nami nagrań z ostatnich minut przed katastrofą? Czy ktoś poniesie odpowiedzialność, za puszczanie do mediów takich przecieków sugerujących winę jednej z osób bez żadnej weryfikacji?
Bądźmy czujni. Lepiej wypuścić 10 winnych niż skazać 1 niewinnego.




